Przez 3,5 roku mielismy Paszteta (to ten biały króliczek), który był niesamowitym królikiem - czysty, przyjazny i inteligentny. Po jego odejściu nie chcieliśmy brać nowego królika, bo baliśmy się, że to nie będzie to samo. Ale moja ciotka zdecydowała za nas i zamówiła w sklepie białego króliczka. Kiedy człowiek ze sklepu zadzwonił, że są króliki poszłam tam i ... zobaczyłam Bobinia. Był czarny z ułożonymi fantazyjnie białymi elementami, ale szczególnie spodobała mi się jego kropka na głowie :). Szybko zrezygnowałam z białego rodowodowego na rzecz Bobka. Niestety okazało się, że Bobek nie jest tak grzecznym królikiem jakim był Pasztet. Trzeba było zrobić mu wybieg i trzymać w klatce - w porównaniu do Paszteta który swobodnie biegał po mieszkaniu i nigdy nie zrobił kupy poza klatką. Bobek to mały wariat i potrafi podprządkować sobie nasze koty :). Kiedy wypuszczamy go żeby sobie pobiegał zaczyna się szaleństwo. Koty udają, że na niego polują, a on dzielnie się broni. Oczywiście wpierw musieliśmy sprawdzić czy Kociewicz nie będzie na niego polował, bo kiedy przyszedł do nas miał juz 8 miesięcy. A jeśli chodzi o Facecika to on na samym początku wtulał się w klatkę Bobinia myslać, że to ktoś z rodziny :). Facecik miał może miesiąc jak do nas przyszedł i wciąż potrzeba mu było matki, a Bobek przez tydzień był jedynym zwierzątkiem jakie widział. Potem spotkał się z Kociewiczem, ale to zupełnie inna historia ... Acha, Bobek przyszedł do nas w lutym 1997 i ma już cztery lata.   Bogna

30 marca 2002 Bobek odszedł ... zdążył jednak usłyszeć od swojej Pani, jak bardzo go kocha ...