|
Maksiu urodził się około połowy lutego
2001 roku. Zamieszkał z nami, gdy miał miesiąc (przynamniej tak
twierdziła pani w sklepie). Przez pewien czas zastanawialiśmy się nad
zakupem króliczka, ale nie mogliśmy się zdecydować. Pewnego dnia
postanowiliśmy pójść do sklepu zoologicznego i dowiedzieć się,
jakie są klatki dla królików, jaki trzeba takiemu zwierzątku kupić
osprzęt itp. Gdy znaleźliśmy się już w sklepie, od razu zobaczyliśmy
Maksia - malutkiego, rudego króliczka z białymi łapkami i białym
brzuszkiem. Był taki śliczny, że nie mogliśmy się powstrzymać i
jeszcze tego samego dnia Maksiu zamieszkał z nami. Jak każdy typowy króliczek
Maksiu jest bardzo wesoły i ciekawski. Zwiedził już prawie wszystkie
zakamarki naszego mieszkania. Uwielbia wchodzić zwłaszcza tam, gdzie
nie może :). Lubi wskakiwać na przeróżne przeszkody. Jak na razie
jego największym osiągnięciem jest wskoczenie z podłogi prosto na
stolik :))). Kiedyś zastaliśmy go jak siedział na meblach i wcinał
ciasteczka leżące na tacy :))) - bo nasze zwierzątko uwielbia
wszystko co jest słodkie, czyli np. banany, dropsiki wszelkiej maści,
jabłka, rodzynki, ciasteczka itp. Co jakiś czas jednak zmienia mu się
gust kulinarny i niektóre smakołyki odchodzą w niełaskę. Ulubionym
miejscem zabaw Maksia jest łóżko w dużym pokoju - kiedyś biegał po
nim tu i z powrotem, wskakiwał na oparcie itp., teraz równie interesujące
wydaje mu się wnętrze łóżka - traktuje je jak swoją kryjówkę.
Gdy wracamy do domu zastajemy Maksia siedzącego w ulubionym rogu
dywany, albo poszukujemy go właśnie w łóżku. Gdy jest ładna pogoda
Maksiu przesiaduje na balkonie. Jeszcze nigdy nie był na spacerze na
dworze, ale to się na pewno wkrótce zmieni :). A poza tym nasz króliczek
jest wyjątkowo grzeczny i ułożony - dokładnie wie, do czego służy
kuwetka - taki z niego czyścioszek :). Uwielbiamy patrzeć jak wyleguje
się na dywanie, przeciąga się i ziewa albo jak biega po domu i
podskakuje lub trzepie uszkami na boki - jest wtedy naprawdę słodki.
Iwa i Rafał
|