Lidka (Smok-Obibok, Niszczyciel, Uszasty Stworek-Muchomorek itd.) - mój pierwszy królik, urodzona latem 2000. Czystej krwi mieszaniec, o wadze ... hmmm ... kto to wie ? ze 3-4 kilo. Manipulator o słodkim pyszczku. Pieszczoch i lizus, a na dodatek łakomczuch, zdepcze i pogryzie dla kawałka jabłka. Obgryza wszystko. Właśnie przerwała mi pisanie przytuptowując i przypominając mi, że jest woreczkiem bez dna na miłość i właśnie teraz potrzebuje głaskania. 

Lucek mieszkał z nami 4 miesiące, miał być towarzyszem Lidki, chłopczykiem. Lidzia była już wysterylizowana, a my nie mogliśmy się doczekać. Lucek, który okazał się Lucjanką, wcale z Lidką dobrze nie żył (no, przez krótki czas tak, zrobiłam im wtedy słodkie zdjęcia) po wielu walkach i perturbacjach powrócił do swojej króliczej rodzinki. Lucjanka była strasznie słodka i maleńka (miniaturka, jakieś 1,5 kg), ale była z tych króliczków, co preferują wyłącznie inne króliczki, a takich dziwnych ludzi ledwo zauważają.  Mimo to udało nam się ją oswoić, czasami dotknąć, a nawet reagowała na wołanie po imieniu. Ech ... Teraz znów mamy tylko Lidkę. Z ostatnich nowin - Lidka dostała pcheł od kota znajomej. Wiem, jak to brzmi, ale cóż ... jak tylko wróciłam z wakacji, od razu ją odpchliłam jakimś takim środkiem, że aż strach myśleć, co to za trucizna, ale trzeba było działać szybko.


Królik zapchlony to strasznie biedny królik, wygląda jak dziecko wojny, które nie ma czasu się umyć, bo cały czas się drapie. Pierwszy dzień po odpchleniu był dla Lidki dniem odpoczynku, spała i wypoczywała na wszelkie swoje ulubione sposoby.  A teraz znow broi (w dni brojenia) i robi słodkie minki na przemian (w dni słodkości). Ostatnio wyjadła dziurę w moskitierze w drzwiach balkonowych ... Tak sobie myślę, że króliki to bardzo podstępne stworzenia, należy ich sie strzec !.

Robią słodkie minki, duże oczka, ruszają wąsami, uszami i nosem, jakby z nami rozmawiały, wszystko, żebyśmy tylko byli pod ich wpływem. Zauroczenie jakieś !. Zjedzona książka ?. Żaden problem !. Przegryziony kabel od drogiego urządzenia ?. Kupi się drugi !. I tak powoli każdy z nas staje się dobrowolnym poddanym swego królika. A potem już tylko czekamy, kiedy będzie można usiąść z książką lub przed telewizorem z mięciutkim królikiem pod reką do głaskania, kiedy nasze wszystkie troski zmniejszają się z każdym ruchem ręki po cieplutkim, puchatym grzbiecie. Do tego wszystkiego mój królik "zmusił" mnie, do stworzenia strony o królikach ... 


Bo jak się nie podzielić z innymi zdjęciem ? ... kolega, największy światowy mięsojad, który nas odwiedził z niecnym zamiarem przerobienia Lidki na pasztet, łaził po podłodze za Lidką i udawał, że sama mu się przyplątała do głaskania ... A kiedy Wasz królik leży czujnie (ale zrelaksowany) z nastawionymi uszami jak antenki - możecie być pewni, że słucha tajnych audycji króliczych, podpowiadających, jak ludzi przywiązać do siebie jeszcze bardziej. Dobrze, że króliki nie latają ... Nie, nie Lideczko, pisze same cudowności o Tobie ! chodź, jeszcze troche pogłaskamy ... [musze zmykać].

Autorką jest Anka.