Pimpak nie żyje od marca b.r, przeżył 7 lat w domu Moniki (to ja) i mojego męża Łukasza. Był bardzo wesoły, umilał nam czas po powrocie z pracy. Jak się okazało po jego śmierci, działał na nas również odstresowująco. Zabawy z nim łagodziły zawsze złe fluidy i pochmurne humory w domu. Mamy nadzieje, że dojrzejemy wkrótce do kupna nowego zwierzaka, którego fotki z pewnościa też przyślemy.   Monika